Siema! Szukam towarzyszów w dowolnej ilości, a przede wszystkim pomysłu na wyskoczenie gdzieś w okolicy 18 lutego (data orientacyjna, egzaminy różnie się kończą; 23 mniej wiecej powinienem już być we Wrocławiu, z racji początku kolejnego semestru...) Loty na moją kieszeń są tylko do góry, Bolonia była dla jednej osoby a ja mam już 3, więc pytam, czy ktoś chce uciec na kilka dni GDZIEŚ. Ogarnijmy gdzieś niedaleko miasto, w którym wtedy dzieje się coś ciekawego (może nawet w Polsce) i przewietrzmy dupy na mrozie przy autostradzie! Oczywiście maksymalne cięcie budżetu obowiązkowe
