Chętnie powędruje po lasach, budując szałasy, pijąc napar z liści czy urządzał leśna kuchnie.
Najchętniej rejony góe sowich w sudetach, sztolnie bunkry itp. Pisałby się ktoś na takie wypady?
I mam pytanko, czy ktoś z was znalazł złoty środek? Nóż! Borykam się z tym problemem od kilku lat. Aktualnie mam Glocka austryjackiego, to taki mały młotek, da sie poscinać nim mniejsze drzewka, ma otwieracz do piwa, możesz go wsadzić między cegłowki stanać na nim i sie napewno nie wygnie. ALE! żeby pokroic pomidora, czy chleb się nie nadaje. Mniejsze noże są mało przydatne w lesie do gałązek za to. Amerykański Kabar jest cholernie drogi, ale pokroję już nim pomidora. Pytanie czy warto przepłacać, za taki nóż tylko po to bym mieć czym kroić tego pomidora..