autor: viajer@basurer@ » 04 lutego 2014, 13:08
Ja rowniez od zawsze podrozuje samotnie, glownie dlatego, ze daje mi to zdecydowanie wieksza swobode decyzji. W miare uplywu czasu i z kazdym nowym doswiadczeniem autostopowym zdaje sobie sprawe z bledow, jakie popelnilam (i jakie wciaz czasami popelniam). Ale naistotniejsze jest wyciaganie wnioskow na przyszlosc. Dlatego zamiast opisywac nieprzyjemne przygody w trasie wypunktuje kilka rad i uwag (tych mniej dla niektorych oczywistych), wynikajacych z mojego doswiadczenia, dla innych kobiet rowniez podrozujacych samotnie.
Wybaczcie brak polskich liter (wiem, ze bez nich czyta sie troche paskudnie) ale nie bardzo jestem w stanie ich uzywac na tym komputerze.
1. Ubranie. Zdarzylo mi sie nie raz widziec stopujace dziewczyny w krotkich spodniczkach i spodenkach. Wiem, ze temperatury nie raz wysokie i przyjemniej sie tak ubrac, ale na stopa moim zdaniem (i z mojego doswiadczenia rowniez to wynika) lepiej ubrac tzw szarawary, alladynki czy jak tam je nazywacie. Zajmuja malo miejsca w plecaku, sa przewiewne (jesli wykonane z odpowiedniego materialu), wygodne i praktyczne. I nie przykuwaja wzroku kierowcy na nasze gole nogi (i nie prowokuja do glupich komentarzy), bo jakby nie bylo (nie oszukujmy sie dziewczyny) kierowcy czesto sie na nas gapia i wyobrazaja sobie rozne rzeczy.
Wiem, ze to moze brzmiec dla niektorych kontrowersyjnie, takie "zakazywanie" kobieta ubierania sie w co chca na stopa, ale powtarzam - to tylko moje rady i uwagi, wynikajace z mojego doswiadczenia z samotnych podrozy autostopowych (a troche ich juz bylo) i kto chce niech czyta i zastosuje, kto nie to nie.
I przy okazji - takie spodnie sa bardzo latwe do wykonania samodzielnie (moge podeslac link jak je zrobic). DIY or die!:)
2. Rozmowa. Oczywiste jest, ze z kierowca rozmawiamy:) Ale to MY moderujemy dyskusje. W moim przypadku jest tak, ze kiedy czuje, ze rozmowa zmierza w niewlasciwym kierunku i pytania staja sie coraz intymniejsze, to zgodnie z porada mojego przyjaciela, staram sie zbic kierowce z tropu i sprawic, ze temat dyskusji obraca sie o 180 stopni, np pytajac "a jak tam Twoja/ Pana mama / tesciowa?", "a po Balkanach kiedys jezdziles?" Mysle, ze to jest czytelny znak dla kierowcy, ze nie zyczymy sobie rozmowy na zaczety przez niego temat.
3. Nocleg. Mysle, ze nocleg w kabinie u kierowcy tira jest dosyc ryzykowny. Mimo ze ma czesto dwa lozka i oferuje nam spanie na jedym z nich, a wczesniejsza rozmowa i jego zachowanie byly bez zastrzezen to jednak nie wiemy, co moze sie stac w nocy, po wylaczeniu silnika i zgaszeniu swiatla. Zanim wyposazylam sie w namiot nocowalam zwykle na karimacie i w spiworze gdzies w okolicy stacji lub u kierowcy tira, z ktorym jechalam przez dluzszy czas i ktory wydawal sie byc ok. I najczesciej tak bylo, bez zastrzezen. Ale zdarzylo mi sie, ze kierowca byl bardzo sympatyczny i swietnie nam sie rozmawialo, ale w nocy zszedl ze swojego lozka na moje i zaczal mnie dotykac. Na szczescie wszystko skonczylo sie dobrze, stanowcze "nie zycze sobie" pomoglo i reszta nocy minela spokojnie, jednak niesmak pozostal. Warto to miec na uwadze.
Moim zdaniem nie ma wiekszej roznicy miedzy kierowcami tirow a kierowcami aut osobowych. I z ust jedych i drugich slyszalam juz propozycje, prosby czy tez freestyle nt seksu. Pisze o tym bo rozmawialam ze dziewczynami - stopowiczkami, ktore twierdza, ze nie lapia na stopa "tirowcow", bo sie boja. ale jak zauwazyla Haku, to wlasnie auto osobowe moze wjechac wszedzie a ciezarowka nie.
Jak mi sie cos jeszcze w kwestii rad przypomni, to napisze. Zapraszam dziewczyny do dyskusji:)