Witam was

Ja postanowiłem opisać swoją przygodę ze stopem. Pierwszą i raczej nie ostatnią. Miesiąc temu pojechałem pod Amsterdam na zaproszenie kolegi na sylwestra. Pojechałem tam standardowym przewoznikiem, który wozi ludzi do pracy. Wrócić chciałem pociągiem. Nigdy nie podrozowalem pociągiem za granicą i chciałem spróbować. Zapakowalem się w busa do Amsterdamu skąd dojeżdżał pociąg do Niemiec. Nie wiem czy to zaćmienie czy jeszcze sylwestrowy alko, ale wysiadlem z busa bez podrecznego plecaka, w którym miałem portfel z biletem, pozostałe 30 euro i telefon. Co tu robić? Na dworcu pomogła mi policja. Załatwili sprawę z przewoźnikiem i plecak obiecali wysłać kurierem na adres kolegi. Wszystko pięknie, ale to potrwa kilka dni. I tak oto potrzeba uczyniła mnie stopowiczem

Przejechalem Holandię na 4 auta. Nie stałem nigdzie dłużej jak 10 minut. Bajka. Rozochocilem się i przed Dortmundem się zaczęło. Stałem 4 godz na stacji aż nie zatrzymały się 2 starsze panie(szok nr 1) Ich drugie pytanie, po standardowym- gdzie jadę było, czy....na pewno chce wsiąść bo one są lesbijkami, a my Polacy to potepiamy?!?! Starsze kobiety...babcie w sumie. Ja w szoku, ale że mi to nie przeszkadzalo ku ich zaskoczeniu wsiadlem. Jechały do kassel(centrum niemiec).po drodze zajechalismy do maca i panie postawiły mi obiad i dały 10 euro co podsumowaly zdaniem- proszę nie myśl że niemcy to hitler.Te czasy minęły. Zaproponowały że mogą mnie przenocowac, ale że było widno postanowiłem próbować jechać dalej. Wyladowalem jednak w przeklętym kassel. Nikt się nie zatrzymał. Było późno i Pani na stacji zgodziła się żebym przenocowal w środku. Ranek- podejście drugie. 6 godz walki i nic. Postanowiłem spróbować "obejść" autobahna i znalazlem się na zwyklej drodze. Tam zabrał mnie turek ale tylko 20km do kolejnego zjazdu na bahna. Tam -allejuja. Gigantyczny parking dla tirów. Są nawet polskie blachy. Chodzę, pytam i nic. Albo ktoś jedzie na szczecin albo gdzieś w niemcy. Minął cały dzień przekletego Kassel. Nagle podchodzi do mnie Ukrainiec. Widział jak szukam. On tylko do Berlina, ale tam będzie łatwiej. Wsiadlem i dziekowalem chłopakowi w co drugim zdaniu hehe. Przed Berlinem uruchomił cb i zorganizował mi w 5 min tira do wrocławia. Akurat kierowca kończył pauze i ruszał na katowice. Całą noc przespalem, a obudzony zostalem dopiero we wro na orlenie:) Niesamowita przygoda. Z jednej strony przeklinalem świat że istnieje to Kassel(ogólnie ciężko było w niemczech, choć czytam, że macie inne doświadczenia)ale z drugiej strony przygoda fantastyczna. Na prawdę fajni i ciekawi i życzliwe osoby się nade mną litowaly:) Zacytuje osła ze shrecka"ja chce jeszcze raz"

:)