niestety nie mam zdjęć i być może dla niektórych takie stopy to nic nadzwyczajnego,ale ja zapamiętam je na długo
- gdzieś we Francji na totalnym odludziu, przez 23 zatrzymała mi się karetka pogotowia,najśmieszniejsze było to,że ciemnoskóry kierowca prawie nie był widoczny z zewnątrz,ale na kogutach podrzucił mnie kilkanaście kilometrów
- we Włoszech przemiłe,starsze małżeństwo w camperze, które ni w ząb nie potrafiło mówić po angielsku,więc sobie rysowaliśmy
- w drodze na Woodstock Ukraiński zatrzymałam kierowcę Wołgi,który zabrał mnie i moich 6 kolegów(ale przed tym wypił z nami wódkę i dopiero pojechaliśmy dalej)
- wracając z wyżej wymienionej imprezy zabrał mnie grający tam polski zespół Zmaza( polecam gorąco chłopaków)
- w Polsce niedaleko mojego domu zgarnął mnie słowacki strażnik graniczny