1) Nocleg w krzakach na polach marsowych pod wieżą Eiffla. Niestety nie mam zdjęcia, bo o 10 rano zapukało do nas 2 wesołych policjantów i poprosiło o zwinięcie namiotu

Obok nas swoje kartonowe posłanie mieli obnośni sprzedawcy mini wież Eiffla, ale na szczęście nie byli zainteresowani naszym.
2) Z czystego lenistwa mojego i Siniaka, i niechęci rozkładania namiotu, nocleg na trawniku na Praskich bielanach pomiędzy McDonaldem a jakiś marketem.
3) Jadąc z Soską do Grecji zgubiłyśmy namiot Harrego (który swoją drogą dwa dni później w Serbii znalazł Łukasz- dzieki ziomek!), więc chcąc nie chcąc musiałyśmy szukać alternatywnych miejc do spania:
a) Toaleta gdzieś pośrodku niczego, na bezludnej stacji benzynowej, wielkości 2x2. Pokój łazienka. Przez całą noc i pół dnia nie dotarł tam nikt


b) Pusty kontener gdzieś w Vasillikach, piękny widok z rana.

c) I nasze ulubione miejsce, gdzie spędziłyśmy 2 noce. W miejscowości Lefkada przemierzałyśmy uliczki w poszukiwaniu odpowiednio wąskiej, odosobnionej
i zaciemnionej, aby móc w spokoju udać się na spoczynek i skończyłyśmy tak:
O patrz, otwarta brama! Śpijmy za nią.
O, a tu są schody na taras, tam będzie lepiej.
Ej, te drzwi są uchylone. Ciekawe co jest w środku.
Pusto. Mamy dom!


A za oknem centrum wydarzeń kulturalnych związanych z obchodami dnia mięsa

*część zdjęć jest z losowymi datami bo dopiero w połowie zorientowałyśmy się, że ta opcja jest włączona :/