Gaz zawsze mam przy sobie - w kieszeni, albo gdy coś mi przestaje pasować - trzymam go w ręce, tak, żeby nie było widać.
W trakcie jazdy bym z niego nie skorzystała - bo też kierowca niewiele mi może zrobić TAKIEGO w trakcie jazdy. Ale jak już by miał zjechać np. do lasu, to wtedy jestem gotowa na użycie i szybką ewakuację. Wcześniej zawsze pod ręką miałam dezodorant (teraz też mam, bo po oczach dziubnie podobnie mocno, a nie porazi i mnie

) ...
A przede wszystkim po prostu ufam intuicji i jak coś mi nie pasuje, to nie wsiadam. I tylko raz musiałam poprosić o wyrzucenie mnie z auta szybciej, na szczęście koleś się zatrzymał ... Wsiadając nie zauważyłam, że jest naćpany, a po przejechaniu z nim kilometra na pierwszym zjeździe się ewakuowałam, a on potem na moich oczach miał stłuczkę z drugim samochodem...