Spośród trzech (czterech?) państw na Kaukazie Południowym Azerbejdżan jest moim zdaniem najtrudniejszy do autostopowania. Co prawda jeździłem tylko na krótkich dystansach (do 50 km), ale w Armenii czy Gruzji wyglądało to dużo prościej. Większość Azerów (szczególnie starszych) mówi dobrze po rosyjsku, niektórzy młodsi rozmawiają po angielsku no i zazwyczaj trzeba im tłumaczyć co to autostop, że nie mamy pieniędzy itp. Jeżeli poczytamy o tym kraju i pobawimy się z wyrabianiem wizy (ja musiałem robić to dwukrotnie, bo za pierwszym razem wydano mi wizę tylko na 4 dni, a ubiegałem się o 14 :/, drugą otrzymałem na 12) możemy się trochę zniechęcić do autostopu i wystawiania się na widok policji, ale osobiście miałem podwózkę radiowozem i nawet przyznałem się policjantom, że byłem w Armenii. Nie robili żadnych problemów, ba, podwieźli mnie najpierw w jedno miejsce, a jak się okazało, że wejście do parku narodowego jest nieczynne, podwieźli mnie do kolejnego, oddalonego o kilka kilometrów. Co prawda kolejni spotkani policjanci nie byli tak mili, próbowali mnie naciągnąć na niezły hajs za wejście i pobyt na terenie parku, ale rozeszło się po kościach. Więcej o autostopie w Azerbejdżanie można przeczytać u mnie na blogu:
http://choosetravel.pl/zakaukazie-2013/Wiza (informacje z listopada 2013 roku). Jeżeli chodzi o wizę to korzystałem z pośrednictwa agencji Geo Travel. Koszt: 62 euro. Wszystkie informacje (formularz, zdjęcie itp.) można znaleźć u nich na stronie. Ogólnie to zajmuje to sporo czasu (u mnie 3-4 tygodnie) i największym problemem jest zdobycie listu potwierdzającego dokonanie i opłacenie rezerwacji wraz z pieczątką i podpisem dyrektora hotelu. Najlepiej obejść to w ten sposób, że bukujemy hotel przez serwis pozwalający na anulowanie i pełen zwrot kosztów (np. HRS), przelewamy, prosimy o przesłanie skanu listu i wtedy anulujemy. Wiem, że dział wizowy w ambasadzie wycwanił się na rezerwacje z hostelworld.com (i podobnych), które wymagają zapłacenia tylko 10% depozytu i odrzucają takie wnioski. Poza tym cały czas ludzie mają zagwozdkę jaka jest korelacja zabukowanych noclegów z ważnością wizy. Ja zabukowałem trzy noce (tak polecano na forum kaukaz), a ubiegałem się o wizę na 14 dni. Po trzech tygodniach otrzymałem wizę na... 4 dni! Ochrzaniłem agencję (co innego mi pozostało?) i zaproponowali, że aplikują jeszcze raz bezpłatnie. Po 3-4 dniach otrzymałem drugą wizę, tym razem na 12 dni. W efekcie miałem dwie ważne wizy, czyli jakby podwójną wjazdową w cenie jednokrotnej

Z Azerbejdżanem jest więcej zachodu niż ten kraj jest tego wart.