Kocham jeść, więc wszędzie znajdę swoje ulubione smaki i mogłabym to długo wymieniać, więc na pierwszy ogień coś najnowszego co trafiło na moje podniebienie, czyli
SzwecjaNie przepadam za cynamonem, kardamonem i tego typy przyprawami, a jak się dowiedziałam - Szwedzi uwielbiają tego typu rzeczy. Tak samo jak marcepan itp. słodycze.
Akurat za marcepanem przepadam, więc wszystkie ichnie marcepanowe słodycze mogłabym pochłaniać na kilogramy, gdyby nie to, że bałam się, że wracając będę musiała wykupić dodatkowe miejsce w samolocie na swoje sadło
Ale pomimo niechęci do cynamonu, zasmakowały mi ich tradycyjne słodkie, cynamonowe bułeczki, które często jedzą na ichniej "przerwie na kawę" - Fika (robią to np. w pracy, gdzie omawiają jakieś szczegóły projektu, jedząc przy tym te słodycze, bułeczki, plus pijąc do tego kawę). A te cynamonowe bułeczki nazywają się
Kanelbullar a wyglądają tak:

A jeszcze z takich świątecznych rzeczy, zasmakował mi ich napój zwany Julmust, którego smaku do końca nie umiem określić. Czuć trochę jakby coca colą, trochę podróbką coca-coli, a trochę jakby tam ktoś dodał np. Lifta jabłkowego. Aczkolwiek mi zasmakował i popijałam nim te cynamonowe bułeczki
*Później wyczytałam, że stworzony został jako alternatywa dla bezalkoholowego piwa, bo robiony jest na jakimś słodzie i ekstraktach chmielowych, z dodatkiem barwiącego karmelu, czy coś, ale dokładnie wolę nie wnikać
