• Nowe posty
  • Posty bez odpowiedzi
  • Kto jest online
  • Online jest 1 użytkownik :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 1 gość (wg danych z ostatnich 5 minut)
  • Najwięcej użytkowników (921) było online 18 lutego 2017, 10:31
  • Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

INDONEZJA

Moderator: majkel

autor: autostopowicze.org » 15 grudnia 2013, 10:09

DOTARCIE Z POLSKI – Mówię o dotarciu leniwym, czyli samolotowym  Jest kilka możliwości. Należy sprawdzać połączenia Air Asia, Emirates, Qtar Airlines, czasami na innych też się coś znajdzie (słyszałam o ludziach, co latali przez Rosję). Lotniska startowe to najczęściej Londyn, Paryż, Amsterdam, Istambuł – da się też z Polski wyhaczyć w tej chwili. Ceny z reguły są dość wysokie, ale jak się trafi na okazję, to można polecieć i za 500 euro w dwie strony, a zdarzają się i megaokazje. Emiarates czy Qutar będzie najprawdopodobniej leciał do Jakarty z przesiadką Dubaj/Doha, Air Asia można sprawdzać wszędzie byle w pobliżu Indonezji (Bangkok, Singapur itp.), bo stamtąd to już są groszowe sprawy, żeby polecieć dalej.

WIZA – Na lotnisku 25 euro na 30 dni. Można w kraju przedłużyć na kolejne 30 dni za kolejne 25 euro. Bardzo małe prawdopodobieństwo dostania wizy na dłużej, a jak już to jest to dość kosztowne (chyba że ktoś studiuje w Indonezji albo coś takiego, ale to już inna historia). Dłuższych wiz zresztą nie da się załatwić na miejscu.

PORUSZANIE SIĘ NIE-STOPEM – Indonezja jest tania i dotyczy to również przejazdów. Bez problemu można załapać się na tanie bilety na samolot, które paradoksalnie najtaniej dostaniemy w lokalnych biurach podróży, tak samo ze statkiem, które są już absurdalnie tanie. Między wyspami to najtańszy sposób przemieszczania się, wiadomo, dla bardziej wymagających zostaje jachtostop, ale to najlepiej na Bali (i łatwiej coś wyczaić do Australii niż między wyspami indonezyjskimi). Jeżeli na lądzie zdarzy nam się być za leniwym na stopa, zostają pociągi, autobusy, minibusy, taksówki, ojeki (motocykl-taksówka), riksze i masa innych możliwości, przy których będą nas próbowali naciągnąć na każdym kroku (dalekobieżne autobusy i pociągi mają stałe stawki, ale te lokalne to już wolna amerykanka, a biały to bogacz przecie, wiadomo). A jak umie ktoś jeździć na skuterze/motorze, to warto sobie wynająć (międzynarodowe prawo jazdy jest sprawdzane głównie na Bali i wtedy faktycznie można zapłacić mandat/łapówkę za brak, w reszcie kraju wystarczy z reguły jakiekolwiek prawo jazdy, a znam takich co się i euro26 legitymowali, jak trafili na nieanglojęzycznego)

PORUSZANIE SIĘ STOPEM – Autostop to „NUMPANG”. Nie jest zbyt popularny, a biały człowiek podróżujący na stopa budzi powszechne zdziwienie, ale się da. Na Sumatrze i Jawie da się nawet bez problemu, na Bali często się zdarzają prywatne taksówki. W ogóle warto sprawdzić, czym się jedzie, bo na wschodzie kraju na przykład jest normą, że pick-upy podwożą lokalsów za drobną opłatą i chętnie was wezmą, ale zdziwią się bardzo, że nie macie kasy. Jeżeli zatrzyma się duży samochód (taki na 7 osób, to istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że to taryfa. Niemniej próbować warto, mało jest miejsc na świecie, gdzie można się stopem przejechać na dachu ciężarówki, na motorze w cztery osoby, naczepie pick-upa itp. (wszystko z doświadczenia piszącej, za żaden z podanych transportów płacić nie musiałam).

CENY – Niskie. Wyższe w Jakarcie i na Bali i na bardziej odległych wyspach ze względu na transport, na większości Jawy i Sumatry to jest wręcz absurdalnie tanio. (Obiad za 50 centów się da znaleźć). Z racji panującego islamu ceny alkoholu europejskie, bo państwo nakłada wysoki podatek, ale zjeść, wyspać się i ubrać można za śmieszne pieniądze (około 100-200 euro na miesiąc spokojnie mi stykało w 2010).

NOCLEGI – Tanie hostele, a w większych miastach Couchsurfing jest megazorganizowany, można pozazdrościć (normą są wspólne wyjazdy, imprezy integracyjne i ogólne nastawienie na poznawanie się nawzajem, jak ktoś korzysta z coucha to nie ma się co bać o organizację wolnego czasu).

KULTURA – Większość Indonezji jest muzułmańska i trzeba się z tym liczyć (lepiej nie paradować zanadto rozebranym, poza tym są bardzo tolerancyjni), Bali jest hinduistyczne, wyluzowane i pijackie, ale np. na północnej Sumatrze jest nawet prohibicja (nie żeby nie dało rady jej obejść ;) ).

HIGIENA – Dla czyściochów to problem. Poza najbardziej turystycznymi miejscami trudno o ciepłą wodę, a łazienka to zbiornik z wodą i polewaczka + toaleta na Małysza. Problemem jest smród z rynsztoków, ogólne zaśmiecenie. Jeśli chodzi o jedzenie, to z reguły nie ma się czego bać, bo większość rzeczy jest mocno smażona, zatem wybijają bakterie, ale np. normalną jest scena, że lód dodawany do napojów jest rozbijany młotkiem wprost na ulicy. Szczury, latające karaluchy i inni nieproszeni goście to niestety norma, zwłaszcza jeśli zapuszczamy się w bardziej niedostępne rejony.

BALI - Bali jest trochę inne niż cała reszta, bo bardzo turystyczne, zatem droższe, czystsze, powszechna znajomość angielskiego, zachodnie warunki bytu w hostelach, pijani Australijczycy itp, plażowiczki topless itp.

NIEPRZYJEMNOŚCI – Poza opisanymi w higienie, powszechne naciągactwo (bardzo często nie warto się kłócić o te kilka rupii, ale czasem jest ogromne), to, że ceny dla turystów są inne niż dla lokalsów jest oficjalne (wjazd do największych atrakcji turystycznych to z reguły dwa wejścia). Korupcja – jedna z największych na świecie, ale to z reguły turysty nie dotyka, chyba że musi coś załatwić. A, uważać na jedzenie, jeśli ktoś nie lubi zbyt pikantnie ;) Dla tych, co to na sporty wodne się wybierają, nietrudno zostać poparzonym przez meduzę, a przy otwartym oceanie nawet najsilniejsi mogą być porwani przez prądy. W niektórych miejscach, ale naprawdę w niewielu występuje malaria, bardziej powszechna jest również przenoszona przez komary denga, która jest co do zasady niegroźna, ale kto by chciał siedzieć na wakacjach z gorączką i bólem głowy, więc warto zaopatrzyć się w porządne repelenty, takie co to w sklepach wędkarskich sprzedają. Poza tym nie ma co sobie apteczki przeciążać, większość leków, które są u nas, są i tam, a często mocniejsze bez recepty, bo mają łagodniejsze prawo pod tym względem. Słońce jest naprawdę mocne, więc bez ochrony przeciwsłonecznej też ani rusz.

INNE – Ruch lewostronny. Paradoks: najlepiej wymienić pieniądze na lotnisku w Jakarcie. W kantorach balijskich i ogólnie w reszcie kraju łatwo trafić na kanciarzy. No i nie wierzcie Balijczykom, że grzybki są legalne – nie są. Ale są powszechnie dostępne.

AUTOR: Gosia Drewa
http://swojadroga.blogspot.com/
Awatar użytkownika
autostopowicze.org
Pojechał/a busem na ASR
 
Posty: 57
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 17:54

autor: podróżnięci » 30 sierpnia 2014, 08:41

W kwestii cen to warto nauczyć się liczebników w bahasa indonesia, bo inaczej patrzą przy targowaniu się. Zakupy spożywcze najlepiej robić w marketach, bo są zdecydowanie tańsze niż zwykłe "toko" nawet po utargowaniu.

Jedzenie - najtaniej w tradycyjnych warungach, jednak najlepiej tam, gdzie je dużo lokalsów (wiadomo wtedy, że jedzenie jest smaczne i świeże).

No i czas. W Indonezji nic nie jest punktualnie. Busy odjeżdżają często dopiero wtedy, gdy uzbierają komplet pasażerów, a nawet sześciogodzinne opóźnienia promów to norma. Tu nikt się nie spieszy ;)
www.podroznieci.pl
Awatar użytkownika
podróżnięci
Random
 
Posty: 7
Rejestracja: 01 lipca 2014, 13:50


Wróć do Azja

cron