Wiem że dużo ludzi jeździ na Lazurowe Wybrzeże na stopa , gdybyście się tam wybierali i chcieli wpaść do niego napiszcie na PW, opisze gdzie go znaleźć. I gwarantuję że tam wrócicie , ja na pewno wrócę. Mówi po Francusko-Włosko-Angielsku ale bez problemu się z nim dogadasz
Co do samego tripa to miałem dwa zdarzenia które chce opisać:
1.Ruszałem z Rotterdamu ale ze względu że nie lubię robić komuś "przypału" postanowiłem nie brać ze sobą baki. Drugim stopem jechałem z Belgiem który co rok na wakacje lata do Hiszpanii i wraca rowerem ( też fajny sposób na podróżowanie ). Dojeżdżamy do jego miasteczka , pokazał mi gdzie na 2 dzień mogę łapać i park gdzie mogę spać a później zabrał do kolegi ... dilera. Zrobiliśmy 2 blanty a na pożegnianie dał mi cały wypchany pakiet , mówię mu co z tym zrobie przecież na granicy Francuskiej mogą mnie złapać a on dał mi - haha - dezodorant i kazał wypsiukać cały samochód żeby nie czuli. Na szczęście nie było kontroli a baki starczyło przez ponad 2 tygodnie podróży
2.Dojechałem do Monako , same luksusowe jachty itp. ogólnie zero ludzi przypominających turystów. Z moim plecakiem wyglądałem tam jak "murzyn w ku klux klanie". Na wzgórzach wokół miasta jest od groma miejsc do spania na dziko trzeba tylko uważać bo na części spadają kamienie wielkości piłek lekarskich. Monako fajne miejsce do zatrzymania się , zdziwiło mnie to że w mniejszym porcie był prysznic - darmowy - ale środek jakby sprzed 50 lat a chodzili się tam kąpać ludzie z 3 poziomowych jachtów.
W mieście jest jeden Carrefour i jedzenie w nim naprawdę tanie , za kilko bananów czy jabłek 1 euro więc tragedii nie ma , 1,5 litra wody 30 ec. 4 dnia postanowiłem się kimnąć na ławce i to był błąd bo rano powitało mnie "bonjour , passport please" - 2 żandarmów zaprowadziło mnie na posterunek i nie wiedzieli co ze mną zrobić , w końcu wywieźli mnie za miasto i powiedzieli "No money - no Monako , that way for France".
Reszta tripa bez większych przygód